Refleksja nad śmiercią.

Hartwig HKD

Miałam o tym nie pisać. Ale nie mogę się powstrzymać. Od niedzieli wieczór, gdy dotarła do mnie informacja, że zmarła Anna Przybylska nie mogę przestać o tym myśleć. A o czym? No o… śmierci.

Hartwig HKD
by Hartwig HKD/flickr.com/CC

Śmierć nas przeraża, sama myśl o niej. Dlatego też zdecydowana większość z nas wcale o niej nie myśli. A przydałaby się czasem taka poważna refleksja nad śmiercią. Niektórym z nas zdaje się, że dotyczy ona tylko ludzi starszych. Szczęściarzami są ci, którzy nie musieli nigdy uczestniczyć w pogrzebie niczyjego dziecka (nie mówiąc o swoim!), czy młodego rodzica. A jednak umierają i ludzie młodzi i dzieci…

Dla mnie kiedy myślę o śmierci (np. teraz gdy zmarła 35-letnia, znana wszystkim, mama trójki dzieci) najgorszy jest fakt rozłąki. Ktoś był, a teraz go nie ma. No, ale jak… przecież tutaj jeszcze tyle rzeczy po sobie zostawił, a już nigdy nie wróci. Wtedy czuje się taką pustkę, taki… bezbrzeżny ból. Troje dzieci już NIGDY (przecież to taka przepastna „odległość”, bez happy endu) nie przytuli się do swojej mamy. Jestem mamą i świadomość, że takie dziecko nie będzie miało już nigdy takiej możliwości doprowadza mnie do rozpaczy. Hmmm… zrobiło się smutno.

W związku z tym w mojej głowie pojawiła się cała masa pytań. A główne to: „Boże dlaczego? Co z tymi dziećmi?” Kiedy tak rozmyślałam nad tym wszystkim, wieczorem kilka dni temu obejrzałam przypadkiem film. Lekka komedia z Sandlerem i Barrymore pt. „Rodzinne rewolucje”. I co się okazuje? Film jest o dwójce samotnych rodziców. Drew Barrymore gra kobietę po rozwodzie z dwójką synów, a Adam Sandler faceta, któremu żona umarła na raka, ojca trzech córek…. Cholera jasna. Nie ma to jak pytanie i odpowiedź. ;) Jedna z córek wymyśla sobie mamę, która jest z nią wszędzie, rozmawia z nią i sadza na krześle obok siebie. Gdy pyta tatę, czy może już czas, żeby pożegnać się z mamą, on odpowiada, że nie musi się z nią żegnać, bo ona zawsze będzie w jej sercu.
To taka dygresja, nie będę streszczać fabuły. Chodzi mi tylko o sam fakt, że często dostajemy odpowiedzi na swoje pytania nawet nie zauważając i przechodząc obok nich obojętnie.

Zacytowałam ostatnio na moim fanpage’u słowa z książki „Rozmowy z Bogiem” N.D. Walsch’a:

Brak refleksji nad śmiercią, prowadzi do braku refleksji nad życiem.

Gdy żyjemy tak jakby to wszystko co jest tutaj, miało nigdy się nie skończyć, to tracimy sens życia, jego cel jakkolwiek by to nazwać. Ciągle myślę tutaj o związkach międzyludzkich. Czy nie jest tak, że w obliczu śmierci czy nawet choroby nagle zapomina się o głupich kłótniach, drobnych problemach, które wcześniej wydawały nam się takie znaczące? A właśnie tak żyjemy, w tych sporach, tym zamartwianiem się, męczymy się nieistotnymi problemami… I nagle przychodzi śmierć i widać jasno jak na dłoni, że tamto nie miało kompletnie żadnego znaczenia. Gdyby tak każdy z nas miał świadomość, że to jest ostatni dzień jego życia, czy tracilibyśmy czas na kłótnie?

Czas spędzony z każdą osobą stałby się zaczarowany, gdybyś wiedział, że jesteś z nią po raz ostatni. (…) Doświadczenie każdej chwili nabrałoby intensywności ponad wszelką miarę, gdybyś sądził, że to ostatnia taka chwila.

10703686_479964318812257_988289546033547176_n

Niestety wciąż tracimy czas na bzdury… przeżywamy życie z niezachwianą wiarą, że chorują inni, umierają inni, a my mamy na wszystko czas. Jak widać na przykładzie Ani Przybylskiej jednak młodzi, piękni i szczęśliwi również umierają. Dobrze by było mieć choć odrobinę świadomości, że życie prowadzi się różnymi ścieżkami, ale wszystkie one prowadzą w to samo miejsce… do śmierci.

Ja w swojej wierze, wiem, że śmierć to nie jest koniec, a zaledwie początek. Ze śmiercią jednak zwyczajnie i po ludzku nie umiem się tak łatwo pogodzić i jej oswoić. Na koniec chciałabym przytoczyć jeszcze jeden cytat z „Rozmów z Bogiem”, który powala mnie na kolana. Wierzę w te słowa z całych sił, ale moja reakcja na wiadomość o śmierci, która przyszła zbyt szybko wciąż pozostaje taka sama…

Żałoba po nich to ostatnia rzecz, jakiej by sobie życzyli. Gdybyś wiedział, gdzie teraz przebywają, i że trafili tam wskutek własnego wyższego wyboru, świętowałbyś ich odejście. Gdybyś choć przez chwilę doświadczył przyszłego życia, wnosząc do niego swą najszczytniejsza myśl o sobie i o Bogu, roześmiałbyś się na pogrzebie i przepełnił swoje serce radością. (…) Płacz wyraża szacunek dla waszej miłości, dla ukochanej osoby. Ale nawet taka żałoba trwałaby krótko, gdybyś wiedział, jakie wspaniałości czekają dusze po opuszczeniu ciała.

9 thoughts on “Refleksja nad śmiercią.

    1. A przydałaby się tylko odrobina takiej świadomości na co dzień, żeby zacząć żyć inaczej. Wiesz ja spotkałam wczoraj rodzinę, gdzie dziecko było na wózku. Nie mogłam zapomnieć cały dzień o tym, nie myśląc sobie, jak to dziecko ma strasznie przerąbane (wyglądała na zadowoloną, kupowała z mamą różne dziewczęce ozdoby do włosów, nie różniła się w niczym od mojej córki) tylko jak by to było jakby moja córcia nie mogła chodzić. Wszyscy chcielibyśmy dla swoich dzieci, żeby były sprawne, ale kto się tam zastanawia na co dzień, że nagle wyląduje się na wózku. Nikt! I nie jest tu najważniejsze, żeby się katować różnymi dziwnymi myślami tylko to, że mamy tak WIELE, a jesteśmy takimi beznadziejnymi marudami!
      Pozdrawiam ciepło :*

    1. Justynka Ty jak coś sobie wymyślisz. ;) Żadne ludzkie życie nie będzie nigdy zmarnowane. Wszyscy mamy dokładnie to czego potrzebujemy. Wszystko będzie dobrze, naprawdę!

Odpowiedz na „Malec LukaszAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge